& &

2018/01/20

JAK ZGUBIĆ KILOGRAMY, czyli racjonalne odchudzanie

Witam moje buziole!


Przychodzę do Was z postem, na który czekaliście trochę czasu. Osoby, które obserwują mnie na Instagramie i są na bieżąco z moją walką o nową siebie wiedzą, że X czasu temu utworzyłam ankietę. Chciałam poznać Wasze zdanie na temat napisania posta z tematyki moja dieta, a że najwięcej osób odpowiedziało twierdząco, toteż muszę sprostać wyzwaniu mnie rzuconym.



Po pierwsze, chciałabym podkreślić, że nie jestem lekarzem oraz nie mam specjalizacji w zakresie dietetyki, a wszystkie przemyślenia ograniczają się tylko do mojej osoby i nie koniecznie wywrą taki sam wpływ na Wasz organizm, dlatego to, co napiszę, próbujecie wyłącznie na własną odpowiedzialność. Każdy organizm jest inny, dlatego też i jego reakcje na dane produkty mogą być inne, więc nie sugerujcie się w stu procentach tym, co na mnie wywołało dobry wpływ, lecz przyjmujcie te wiadomości z pewnym przymrużeniem oka i najważniejsze - słuchajcie własnego organizmu, a wtedy macie pewność, że wszystko będzie w porządku i nic złego się Wam nie stanie.

Moja przygoda z pozbyciem się zbędnych kilogramów toczy się już od wieku przedszkolnego, bowiem już tutaj było widać, że moja waga nie jest taka, jaka być powinna. Jednak jak to dziecko, zbytnio się tym nie przejmowałam, a moja rodzina twierdziła, że kilogramy znikną wraz z wiekiem. Jadłam wszystko, nie byłam dzieckiem wybrednym, jednak z trudem przechodziło mi spożycie pomidora czy szpinaku. Z roku na rok jadłam więcej, słodycze były u mnie na porządku dziennym, a termin "pora posiłku" u mnie nie obowiązywał, ponieważ jadłam wtedy, kiedy tylko miałam ochotę. Miałam też odwieczny problem z nawadnianiem mojego organizmu, cały dzień potrafiłam przeżyć na jednej szklance wody lub herbaty. Kolejnym problemem był u mnie brak ruchu, potrafiłam cały dzień przesiedzieć w domu bez podniesienia tyłka z kanapy. Mogłam przez całe dnie siedzieć i oglądać jakieś bzdurne seriale, które nic nie wnosiły do mojego życia, a ponadto pogłębiały moją nadwagę, która wkrótce przekształciła się w otyłość.

Pod koniec szkoły podstawowej pierwszy raz podjęłam się walki z moją tuszą. Przez okres x miesięcy przebywałam w szpitalu, podejrzewano celiakię, czyli potocznie mówiąc - uczulenie na gluten, które na szczęście wykluczono. Wiadomość o tym, że jestem w pełni zdrowa dała mi nadzieję na to, że mogę schudnąć, a to, że jestem otyła, wynika tylko i wyłącznie z mojego trybu życia. Niestety pierwsza walka z moim wrogiem zakończyła się fiaskiem, ponieważ mimo, iż będąc na diecie 1500 kcal schudłam pokaźną sumę, to z dnia na dzień wracałam do starych nawyków, a kilogramy... no cóż - wróciły. Miałam efekt jojo.

Kolejne diety, kolejne wyrzeczenia, kolejni specjaliści i kolejne niepowodzenia... Nauki racjonalnego odżywiania, diety Dukana, powroty do diety z okresu podstawówki, poszukiwania idealnej diety... I za każdym razem trafiałam w pudło. Kiedy byłam w gimnazjum, jako osoba bardziej świadoma, zaczęłam zauważać narastający problem, jednak nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić. Nie lubiłam chodzić do lekarza, ponieważ na każdej wizycie u lekarza uświadamiano mi fakt, że jestem gruba. Nie potrafiłam znaleźć chwili, aby zastanowić się nad swoim życiem, a gdyby narysować wykres zależności mojego jedzenia od czasu, to przyjąłby on formę sinusoidy.

Podobny obraz

Nagłe wzloty - dni, w których jadłam zdrowo i upadki, kiedy jadłam za dwóch. To wszystko przyczyniło się do tego, że zamiast schudnąć, przytyłam do takiego stopnia, że w pierwszej klasie liceum, czyli zaledwie rok temu, ważyłam - aż wstyd się przyznać - prawie 100 kg. Biorąc pod uwagę mój wzrost i budowę ciała, zapewne nie było to aż tak widoczne, jednakże moment - ten moment - w którym publikuję moją wagę jest dla mnie bardzo trudny, ponieważ nigdy nikomu nie mówiłam tego, ile ważę, ponieważ takie pytanie wyprowadzało mnie z równowagi, do dzisiaj mam z tym ogromny problem, ponieważ wydaje mi się, że te liczby mogą wpłynąć na to, że ludzie odwrócą się ode mnie, bo nie będą chcieli rozmawiać z takim pasztetem. To może wydawać się śmieszne, ale dla kogoś, kto przez całe swoje życie boryka się z takim problemem, jest to coś, co jest największym bolesnym punktem. Ten punkt na zawsze będzie punktem samozapalnym, w którym jedna zapałka rozpali ogień nie do ugaszenia.

Rok temu, dokładnie 16 lipca 2017 roku podjęłam pierwszy krok, który zapoczątkował mnie - osobę, jaką jestem teraz. Tym krokiem był obóz kondycyjno-odchudzający. Było to niby takie małe nic, a jednak takie ogromne coś, że zmieniło moje życie. Wyglądałam strasznie, moje kilogramy odebrały mi pewność siebie, a na każdym kroku wydawało mi się, że ludzie o mnie rozmawiają i wytykają mnie palcami. Na wakacjach poznałam grupę osób, dzięki którym podjęłam prawdziwą walkę - walkę o samą siebie. Postanowiłam zerwać wszelkie stosunki z moją starą ja i odrodzić się na nowo. Nauczyłam się kilku zasad żywieniowych, które podrasowane przeze mnie mogą posłużyć jako poradnik dla tych, którym odchudzanie sprawia największą trudność.

  1. JEDZ CO 2,5 - 3 GODZINY, jest to złota zasada, której trzymam się jak rzep psiego ogona. Wiadomo, że będąc w szkole jest to trudne, jednak możliwe do zrealizowania. Posiłki jem o wyznaczonych porach, ale bez przesady - nie popadajmy w skrajności. Jest to ważne, ponieważ posiłek, który zjedliśmy musi zostać strawiony, żeby nasz organizm był w stanie przyjąć kolejne masy kilokalorii. Dajmy mu zasłużony odpoczynek, on naprawdę pracuje na najwyższych obrotach.
  2. NAWADNIAJ SWÓJ ORGANIZM, PIJ CO NAJMNIEJ 1,5 LITRA PŁYNÓW DZIENNIE. Woda jest nieodłącznym towarzyszem każdego z nas. Na lekcji biologii uczę się, że metabolizm = życie, to prawda, lecz czym byłoby życie bez wody? Pamiętajmy, że do ilości spożytych płynów wliczają się wszystkie substancje ciekłe, tj. woda, zupa, herbata, kawa czy inne napoje.
  3. NIE SPOŻYWAJ SŁODKICH NAPOJÓW, to najgorszy z możliwych wrogów (oczywiście zaraz po słodyczach). Jeśli masz ochotę na słodkie piciu, to posłódź herbatę łyżeczką miodu. Możesz również zrobić swój własny sok, korzystając z wyciskarek do owoców. Takie dobre, a jakie ekonomiczne! Kto powiedział, że odchudzanie musi kosztować fortunę? Rób jak najwięcej sama, zaoszczędzisz i ochronisz swój organizm przed niepotrzebnymi konserwantami ;)
  4. OGRANICZ CUKIER to zasada klucz. Wszelkie syropy glukozowo-fruktozowe zawarte praktycznie w każdym z możliwych produktów spożywczych nie są dla nas najlepsze, więc wystrzegaj się ich na tyle, na ile to możliwe. Kiedy masz ochotę na cukier, zjedz gumę miętową, ewentualnie mentosy, "tik-taki" lub Hallsy. Żucie gumy zmniejsza uczucie sytości, więc jeśli nie wytrzymujesz tych 2,5-3 h, sięgnij po gumę ;)
  5. JEDZ WSZYSTKO PO TROCHU. A kto powiedział, że nie możesz zjeść babcinego obiadku albo pysznego obiadku mamusi? Możesz, tylko na następny posiłek odczekaj 2,5-3 h. Niech Twój organizm strawi te kotleciki czy ziemniaczki. Niemożliwym jest odrzucenie wszystkich składników. Należy jeść wszystko, lecz w mniejszych porcjach. Nie musisz mieć pełnego brzucha. Nie żyjesz po to by jeść, ale jesz po to, aby żyć!
  6. RUSZAJ SIĘ! Dieta bez ruchu sprawi, że twoje ciało będzie obrośnięte wałami zwisającej skóry, która zostanie po zrzuceniu kilogramów. Ruszaj się, idź popływać, wybierz się na wycieczkę górską, wyjmij rower z zakurzonego kąta, wybierz się na siłownię lub spróbuj czegoś nowego. Dziedzin sportu jest wiele, znajdź tą, która jest Twoja. Osobiście polecam nordic-walking, bez którego wszystko poszłoby na marne. Uwielbiam ten stan, kiedy zakładam na uszy słuchawki ze swoją muzyką, ubieram się ciepło, zabieram ze sobą kijki i wędruję po świecie. Potrafię przejść 10-20 km z przyrodą i muzyką sam na sam. Jest to odpoczynek połączony ze spalaniem kalorii dla zdrowia. Można wyciszyć swój umysł i znaleźć czas na przemyślenia, na które nie mamy czasu w tym ciągłym biegu. Kolejną propozycją są siłownie na zewnątrz, które od jakiegoś czasu pojawiają się w wielu miastach. A może akurat odkryjesz, że to coś dla Ciebie? Spróbuj! Nic nie tracisz, a ile zyskujesz!
  7. NIE UDAŁO SIĘ? SPRÓBUJ JESZCZE RAZ! Nie warto się poddawać, wszystko wymaga czasu. 
  8. WAGA NIE JEST WYZNACZNIKIEM SUKCESU. Często jest tak, że centymetry lecą, a waga stoi. Wszystko jest w porządku, to następująca kolej rzeczy. Mięśnie są cięższe od nieumięśnionego tłuszczu, dlatego nie martw się, gdy waga stoi w miejscu, ponieważ ważne jest to, że zmienia się wygląd, a waga... na co komu waga? Wszystko wymaga czasu.
  9. OSTATNI POSIŁEK JEDZ 1 GODZINĘ PRZED SNEM.
  10. UWIERZ W TO, ŻE WSZYSTKO JEST MOŻLIWE.
Te zasady są ze mną od rana do nocy i od nocy do rana. Trzymam się ich i nie puszczam. Dzięki tym złotym radom pozbyłam się już 20 kg, a to wszystko dzięki temu obozowi, bo najważniejsze jest myślenie, to tutaj tkwi sukces. Zapewne zainteresuje Was mój przykładowy jadłospis, dlatego też pokażę Wam przykładowy dzień szkolny oraz dzień wolny od zajęć edukacyjnych.

Jestem też ogromną fanką herbatek oczyszczających (tzw. detox), które oczyszczają nasz organizm z niepotrzebnych substancji, przez co przyczyniają się do gubienia kilogramów. Przeglądałam strony z takimi produktami i znalazłam firmę Noble Health, która ma w ofercie różne suplementy diety, jednak nie jestem fanką spożywania żadnych tabletek na odchudzanie czy innych ryzykownych produktów, ponieważ aby zdrowo chudnąć, należy również zdrowo jeść. Na ich stronie znalazłam shaker, w którym można sporządzić swój koktail i zabrać ze sobą do szkoły lub napić się herbatki. Aby wzmocnić odporność, zawsze rano łykam acerolę, czyli naturalną witaminę C, dzięki której mogę pochwalić się brakiem przeziębienia lub innej choroby w tym roku szkolnym, co jest przełomem, ponieważ mam słabą odporność. Znalazłam zestaw, na który się skusiłam. Musiałam go uwiecznić na zdjęciach, ponieważ wyglądał znakomicie. 







JADŁOSPIS NA DZIEŃ W SZKOLE

RANO, pierwsze śniadanie w domu: godzina 6:30
Herbata bez cukru, 
jogurt naturalny z płatkami owsianymi lub/i nasionami chia, 
owoc lub wafel ryżowy

POŁUDNIE, pierwsze śniadanie w szkole: po drugiej lekcji
koktajl z banana, jabłka i mandarynki z łyżeczką miodu i nasionami chia i/lub płatkami owsianymi
woda

PO POŁUDNIU, przekąska w szkole: po piątej lekcji
daktyle lub morele lub śliwki suszone
woda

PO POŁUDNIU, obiad w domu: godzina 16:00
zupa mus brokułowa lub obiad mamusi,
herbata bez cukru

WIECZOREM, kolacja w domu: godzina 19:00
wafel ryżowy posmarowany miodem lub serem białym
kilka migdałów, 
herbata



JADŁOSPIS NA DZIEŃ WOLNY

RANO, śniadanie: godzina 8:00
Herbata bez cukru, 
owsianka z miodem i żurawiną

POŁUDNIE, przekąska: godzina 11:00
jogurt naturalny z nasionami chia,
herbata bez cukru

PO POŁUDNIU, obiad: godzina 14:00
obiad mamusi lub ryż z warzywami i surówką
herbata bez cukru

PO POŁUDNIU, przekąska: godzina 16:30
owoc,
woda

WIECZOREM, kolacja: godzina 19:00
morele,
jogurt naturalny,
herbata bez cukru lub z miodem


Ważną rzeczą jest to, aby nie podjadać między posiłkami! Można pić lub żuć gumę ;)
Używaj jak najwięcej przypraw oprócz soli, którą ogranicz do minimum.

Od lipca nie jadłam wędlin, ponieważ zwiększają apetyt, nie miałam też ochoty na ser żółty oraz nie jem białego pieczywa. Najczęściej zastępuję je waflami ryżowymi lub ciemnym pieczywem.

Na koniec wstawiam zdjęcia z przed i w trakcie odchudzania (teraz).
Post udostępniony przez maylinesia.blogspot.com (@maylinesia)

Zapewne nie napisałam wszystkiego, dlatego pytajcie, a uzupełnię informacje, o które prosicie :)


Podziel się swoją opinią na ten temat, zapraszam do dyskusji. Jestem też na:

Czytaj dalej »

2017/12/16

Brakuje mi

Niemożliwym jest to jak bardzo obcy mogą stać się ludzie
którzy wcale nie byli dla Ciebie obcy lecz ich znajome twarze
były punktem zwrotnym w Twoim życiu i wprowadziły coś nowego
To naprawdę nie do uwierzenia jak w życiu wszystko drastycznie się zmienia
brakuje mi tych ciągnących się w nieskończoność chwil których do dziś nie rozumiem
brakuje mi tego ciągłego napięcia w oczekiwaniu na wiadomość
brakuje mi tej zabijającej chęci bycia idealnym w oczach
brakuje mi tych niezrozumiałych rozmów z których nic nie wynika
brakuje mi tego entuzjastycznego wstawania na równe nogi na dźwięk budzika
b r a k u j e  m i  tego co już było i co tak szybko się skończyło
Los zadrwił serce zrozumiało a mózg to  b a r d z o  zabolało
To  J e g o  serce pokochało i tak już na zawsze zostało choć mózgowi się to nie podobało
Zniknął w oczach nie pamiętam twarzy nie ja mój mózg we śnie o nim marzy
Brakuje mi ciszy i spokoju najchętniej zamknęłabym się w słoju bez powietrza
aby nikt już nigdy nie dostał się do jego wnętrza i wytarł mnie z pamięci
lecz wszyscy są cały dzień zajęci i nikt nie miałby do tego chęci
więc ja też zajęta będę posprzątam w mojej głowie i zapomnę o tym słowie
i o człowieku którego na stale ustawiłam na piedestale w mej durnej głowie

Poniżej wiersz w wersji graficznej :)

Podziel się swoją opinią na ten temat, zapraszam do dyskusji. Jestem też na:

Czytaj dalej »

Niewrażliwy wiatr

Witajcie,
dzisiaj proponuję mój wiersz w formie graficznej. Mam nadzieję, że nie będzie problemów ze zrozumieniem tekstu lub złą jakością zdjęcia. Eksperymentuję i szukam najlepszych rozwiązań dotyczących formy przedstawiania mojej formy (haha). Proszę Was o opinie, ponieważ ważne jest dla mnie to, czy poniższy obrazek jest w pełni czytelny. Zapraszam do lektury :)
EDIT: Błąd w grafice odwiedzających*.

Podziel się swoją opinią na ten temat, zapraszam do dyskusji. Jestem też na:

Czytaj dalej »

2017/10/31

Bez nadziei

Przecież od zawsze mi mówiono,
od lat dziecięcych to robiono,
od zawsze o tym mnie uczono
i chyba się nie pomylono...
Wpajano mi do głowy różne fakty
i z moim mózgiem nawiązywano takty,
mówili: nadzieja umiera ostatnia,
lecz z dniem następnym się to ulatnia,
bowiem nagle dowiedziałam się o paradoksie -
dużo wcześniej niż o istniejącym redoksie.

Przecież od zawsze mi mówiono,
od lat dziecięcych to robiono,
od zawsze o tym mnie uczono
 i chyba się nie pomylono.
Traktowali o tym, że owa -
czego nie pojęła moja głowa -
nadzieja jest matką głupich.
Trwałam jak w szatach biskupich,
jak w jakiejś sprawie najważniejszej,
dążąc do poznania prawdy najcięższej
o nadziei w kontekście miłości,
lecz widać Ona nie potrzebuje gości.
Nie ujarzmiłam jej, Ona wciąż płonie,
ja leżę, a Ona w pionie...

Strach zapytać o jej koniec, bowiem Jej ów początek
w zalążku nadziei miał swój zakątek,
teraz tylko o gaśnicy marzę,
która - gdy w jeszcze gorszym stopniu się poparzę -
zgasi moje obolałe serce
zamknięte w beznadziejnej panierce...

Podziel się swoją opinią na ten temat, zapraszam do dyskusji. Jestem też na:

Czytaj dalej »

2017/10/28

Ciemne szaty ciemności - wiersz | wishlista ZAFUL

Witam na krańcu Internetu!

Gratuluję bycia w posiadaniu umysłu, dzięki któremu jesteś w tym miejscu. Dziękuję mu, że Cię tu zaprowadził... No dobrze, po tym szanownym wstępie - do rzeczy.
Pewnie nie uszło Waszym zmysłom, że świat stał się jednym wielkim straganem, na którym każde miejsce ugina się od pomarańczowych dyń z wyciętymi "emotikonkami" i pozbawionymi wnętrza. Emotikonki, bo przecież to znaki, bez których współczesne wiadomości nie miałyby sensu, ale... nie o tym. 
Oprócz dyń maski w sklepach odciągają naszą uwagę od daily products i aktualnie trwa walka o to, kto kupi jaką, za jaką cenę i w jakim sklepie, bo przecież trzeba wyglądać dobrze, żeby wyglądać strasznie. Trochę paradoks, ale tak to przecież wygląda. Nie, że miałabym coś przeciwko temu świętu, ale natłok tego całego wystroju niczym z jakiegoś łagodnego horroru dla dzieci przyprawia mnie o ból głowy, bo wszystkiego jest po prostu za dużo. Nie tylko w tym okresie, na świecie ogólnie jest wszystkiego za dużo, dlatego tak wiele przedmiotów w większym nakładzie po prostu się marnuje. Mamy wszystko, co tylko zechcemy. Czasem mamy tego za dużo, a jak przysłowie kłamie - od przybytku głowa nie boli. Boli, jak diabli.
Pamiętajcie, aby w tym natłoku spraw ważnych nie zapomnieć o zmarłych, którzy ten jeden raz do roku czekają na nasze odwiedziny...

W sklepie internetowym Zaful również trwa zawrót głowy, jeśli chodzi o wiadome święto, więc jeśli chcecie wyglądać dobrze i strasznie, to odsyłam do tego linka.
Oprócz typowych wyprzedaży, znajdziecie całkiem ciekawe okazje, więc warto się rozejrzeć. Zrobiłam przegląd i pokażę Wam przykładowe ubrania. Aby przejść do któregokolwiek z nich, wystarczy kliknąć w link pod zdjęciem.

Postawiłam na coś ciepłego, żeby ogrzać temat tego posta i przygotować się na zimę, która idzie do nas jakby szpagatami.
Kliknij tutaj, aby zobaczyć cenę

Kliknij tutaj, aby zobaczyć cenę
Kliknij tutaj, aby zobaczyć cenę


Końcowym etapem tego posta jest mój wiersz, na który zapraszam jak najładniej potrafię. Do miłego!

"Ciemne szaty ciemności"

Ciemność rozświetliła jasność
jasność zgaszona przez ciemność
żebrzącą na ulicach o trochę dobroci
chcę, by otrzymała jej kroci

Lecz po deszczu zawsze wschodzi słońce
malowane tęczą po świata końce
więc i po ciemnych szatach
ciemności blask i radość w Jej sercu zagości

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
co to będzie, co to będzie
w Dzień Zaduszny ciemność zaświeci wszędzie

Podziel się swoją opinią na ten temat, zapraszam do dyskusji. Jestem też na:

Czytaj dalej »

2017/09/30

480, walcz

To skomplikowane. Pełne zapytań, wątpliwości i cichych chwil.
Pełno tutaj niezgodności, konfliktów i kontrowersji.
Nie brakuje również bitew jak spod Termopil
i dni krwawiących od nadmiaru diabelskiej agresji.
Ciągłe wyścigi. Pola bitwy. Goniące się szczury.
Niedomiar porozumienia i współpracy, działania razem.
Brak empatii, życzliwości. Sami stawiamy sobie mury.
Strzelamy do siebie pieprzonym pieprzowym gazem.
Powinniśmy zacząć działać razem.
Na naszych twarzach zamiast półokręgu widnieje linia prosta,
jakbyśmy byli umarli duszą, a obecni ciałem.
Na każdym rogu czeka na nas kara - chłosta.
Biegniemy i zapominamy o akcji pod Arsenałem.
Oddajemy się białym cztery a, manipulują nami słowa,
bez zastanowienia ufamy naszym głupim zmysłom,
a nasze słowa, piękna polszczyzna, wcale nie jest galowa.
Użyjmy komórek mózgowych. Poświęćmy się w pełni namysłom,
abyśmy na tym polu bitwy nie polegli bez przyczyny,
będąc istotami niemyślącymi, kierowanymi przez rządowe piloty.
Nie ćwierkaj jak te wszystkie naiwne ptaszyny,
nie idź w ślady przypadkowego idioty.

Podziel się swoją opinią na ten temat, zapraszam do dyskusji. Jestem też na:

Czytaj dalej »

2017/08/23

230817

cały ten świat nie bez przyczyny jest grzechu wart
jednak tak skrycie myślę sobie
że pieczę nad nim przejął zły czart

może i jestem w wielkim błędzie
ale życie w tym piekielnym pędzie
zapomniało o życiu

wszystko biegnie na opak
dziewczynom nie jest potrzebny chłopak
potrzebują wolności

życie utkwiło w jadowitej spirali
gdzie dzieciaki dla fanu wirują na fali
kończąc w karetkach do szpitali

bo przecież aby zaistnieć w jakiejś grupie
musisz zaimponować liderowi
już nie wystarczy domówka w odjazdowej chałupie

a gdy nie jara cię konformizm
i nie chcesz być klonem by zaistnieć w jakimś gronie
twoja osoba wśród lawy hejtów utonie

ta droga donikąd wciąż nabiera rozpędu
a ja marzę by cofnąć się w czasie
i jako niewinne dziecko podróżować palcem po atlasie

chciałabym wrócić do tych pamiętnych czasów
gdy ze znajomymi nie szło się pić do lasów
i pędziło do bycia dorosłym

nie wiem dokąd zmierza ten świat
nie wiem ile minie lat
kiedy zacznie zawracać

Kiedyś było inaczej...
 

Podziel się swoją opinią na ten temat, zapraszam do dyskusji. Jestem też na:

Czytaj dalej »

Newsletter